Pamiętam, że gdy miałam jakieś 6 czy 7 lat, zobaczyłam zdjęcie, które zauroczyło mnie niesamowicie. Wtedy też postanowiłam, że kiedyś zostanę fotografem. 

Najpierw wygrzebałam starego, przywiezionego przez dziadka zza wschodniej granicy, aparat FED Atlas. Moja znajomość fotografii kończyła się wtedy na oglądaniu zdjęć więc nawet nie wiedziałam, że jest uszkodzony. Na jakiś czas wszystko pozostawało w sferze marzeń. Marzeń, z których, mimo wszystko, nie chciałam rezygnować. 

Wiele lat później znalazłam małpkę (nie pamiętam jakiej firmy). I choć nie można było nic w niej ustawić, „wypstrykałam” nią naprawdę wiele klisz. Nie będę ukrywać, że w tym samym czasie zostałam mamą i miałam na kim ćwiczyć 🙂 I to chyba wtedy odkryłam właśnie, jaki rodzaj fotografii lubię najbardziej. Ludzie i ich emocje, jakieś ważne chwile (np. gdy dziecko po raz pierwszy podniosło główkę ❤ ). Z czasem przeszłam na lustrzankę i tak już zostało. Zmieniały się tylko systemy.

Kilka lat temu zaczęłam fotografować na poważnie. Przede wszystkim są to sesje cyfrowe. Nie ukrywam jednak, że coraz częściej sięgam po aparaty analogowe (zarówno małoobrazkowy jak i średnioformatowy). Tak jest choćby w przypadku projektu, nad którym obecnie pracuję.

Jeśli ktoś jest szczególnie wrażliwy na sprawy techniczne, nie znajdzie tu dla siebie zbyt wiele. Dla mnie bowiem najważniejsze są emocje. I właśnie to charakteryzuje moje zdjęcia.

Kontakt:

kaja@darkroomphotomota.pl

Foto: Broda/ Rock Press